|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Nowe słówka - tutor
Znaczenie słowa tutor tajemnicą nie jest, ale piszę o nim jako o nowym, gdyż przed wyjazdem do Stanów nie spodziewałam się, że tu kwitnie biznes korepetycyjny. Mało tego, nasz okręg szkolny jest zagłębiem korepetycyjnym. W pobliskiej szkole praktycznie każde dziecko ma korepetytora i szkoła uważa, że tak jest w porządku. Jednym z polskich stereotypów na temat Ameryki jest ten, że szkolnictwo tu leży i kwiczy, a każdy ćwierć-inteligent sobie poradzi. Nie wiem, co z resztą Stanów, ale w Kalifornii matematyka w szkole podstawowej jest na bardzo wysokim poziomie. Mój dziewięciolatek właśnie skończył z ułamkami, a teraz wszedł w świat liczb ujemnym. Gdy porównuję program matematyki dla dzieci w jego wieku w Polsce, to są to dwie różne historie. Z jednej strony mamy wysokie wymagania szkoły i duży nacisk na rodziców, by z dziećmi pracowali, a gdy nie mają takiej możliwości, to zatrudniają korepetytora. Z drugiej strony - wysokie wymagania programowe i nacisk na szkoły, by dzieci miały dobre wyniki rocznych egzaminów. Jedno i drugie jest ze sobą ściśle powiązane, ale przewrotnie chcę spytać, czy umiejętność rozwiązywania standardowych testów rocznych to wszystko, o co chodzi w edukacji? I dlaczego stan Kalifornia więcej pieniędzy przeznacza na więzienia niż na szkoły? Może dofinansowanie szkół byłoby rozwiązaniem? Fajnie by było zdjąć presję z nauczycieli, którzy muszą się wykazać rocznymi wynikami swoich uczniów, zdjąć presję z rodziców, którzy oprócz płacenia wysokich podatków i dofinansowywania szkoły (vide składka na PTA - lokalny odpowiednik Komitetu Rodzicielskiego) ponoszą jeszcze koszty korepetycji. Pomarzyć dobra rzecz, a póki co trzeba się cieszyć, że moje dzieci radzą sobie z rzeczywistością edukacyjną. Mam nadzieję, że nie będzie potrzeby zatrudniania tutora, że się posłużę tubylczą terminologią celem przybliżenia Odbiorcy realiów lokalnych. piątek, 17 lutego 2012, ag_ag
|